Tanie loty do Azji – przeloty i Kuala Lumpur

Kilka osób pytało mnie, czy będę robił wpisy wsteczne – na pewno opiszę Tajlandię i Malezję, czyli nasze ostatnie wakacje.

Dokładnie rok temu, jak zaczęło się robić chłodniej na dworze, zacząłem szukać jakiegoś kierunku na wakacje. Wpadłem akurat na promocyjne loty do Malezji – dokładnie to Żaneta podesłała mi link do promocji. Mniej więcej za 30 minut zadzwoniłem do niej i powiedziałem, że znalazłem akurat termin na Walentynki + Chiński Nowy Rok w Azji i kupiłem już bilety.

Wieczorem usiedliśmy i zaplanowaliśmy naszą podróż wraz z wykupieniem przelotów na miejscu. Zarezerwowaliśmy też kilka noclegów.

Niespodzianka

Dzień później Żaneta sprawdziła swój kalendarzyk i zrobiła szybki test. Wyszły dwie kreski, ale jedna bardzo niewyraźna.

 

Pomyśleliśmy, że to jest niemożliwe. Następnego dnia kolejny test i druga kreska -już wyraźniejsza.
Umówiliśmy się na wizytę u lekarza, oczywiście na NFZ propozycja terminu na za trzy miesiące :D, więc poszliśmy prywatnie.

Lekarz potwierdził ciążę, więc nasza podróż do Azji wisiała na włosku. Spytaliśmy, czy możemy latać samolotem, lekarz powiedział, że w pierwszym trymestrze odradza podróże lotnicze – mieliśmy zaplanowane święta w Budapeszcie, więc one nam przepadły, na szczęście termin lotu do Azji wypadał już w drugim trymestrze. 🙂 Oznaczało to, że w naszą Azjatycką przygodę wybierzemy się już we trójkę. 🙂

Planowanie

Zazwyczaj moje podróże są bardzo spontanicznie i jedyne, co planuję to zwiedzić, zobaczyć i zjeść, jak najwięcej nowych rzeczy 🙂
W związku z tym, że mieliśmy podróżować z dodatkowym bagażem musiałem zrobić mniej lub bardziej dokładny plan podróży.
Jak się później okazało wyszło mi to całkiem nieźle, można powiedzieć, że zrobiliśmy 120% planu 🙂
Możecie podejrzeć go tutaj, znajduje się tam też podsumowanie kosztów, do tego trzeba doliczyć jedzenie, ubera i to czego tam nie uwzględniłem – na naszą dwójkę wydaliśmy mniej więcej 11k zł na 17 dni dość intensywnej podróży z kobietą w ciąży.

Do rzeczy – podróż

Lecieliśmy Qatar Airlines z przesiadką w Katarze. W stronę Azji mieliśmy 3h przerwę, w drugą 7h55min 😉
Na lotnisku szybki check bezcłówki i kolejny lot. Samoloty, obsługa i jedzenie super. W LOTcie też było ok, jak lecieliśmy do Chin, ale tu czułem się bardziej dopieszczony. Wylądowaliśmy w Penang. Mieliśmy czas, żeby wyjść z lotniska i chwilę posiedzieć na słońcu.
Za kilka godzin byliśmy już w Kuala Lumpur – nasz pierwszy przystanek.

Kuala Lumpur (mal. błotniste ujście)

Nazwa miasta wzięła się ze skrzyżowania błotnistych rzek. 🙂
Z lotniska do miasta jest 60 km. Jechaliśmy uberem- koszt to 70 zł. Zajechaliśmy na noc, zostawiliśmy rzeczy w pokoju i szybko udaliśmy się na tak zwany Infinity Pool – często spotykana forma basenu w Azji, czyli basen z „urwanym” brzegiem na dachu wieżowca z cudownym widokiem.
W naszym przypadku był to basen na 55. piętrze z pięknym widokiem na centrum miasta 🙂

 

Batu Caves

Pierwszego dnia o dziwo bez jet laga – w tę stronę wg. mnie jest dużo łatwiej się przestawić – zaczęliśmy zwiedzanie od Batu Caves.
Widok niesamowity, wielka skała, schody prowadzące do środka i wielki Budda stojący przy wejściu.

Upał 38°C, temperatura odczuwalna jeszcze większa i miliard schodów (272) do pokonania 😀 Żanetka ucieszona 🙂
Widziałem jakiś czas temu, że schody zostały odmalowane i teraz wyglądają jeszcze piękniej.

W środku niesamowite wrażenie, to co zrobiła matka natura przechodzi ludzkie pojęcie. Dodatkowo w pierwszym i drugim pomieszczeniu jaskini znajdują się świątynie. Oglądałem kiedyś program na ten temat i są one bardzo ważne dla hinduistów – podobno muszą tu przyjechać przynajmniej raz w życiu. Dodatkowo odbywają się tutaj ceremonie, na których uczestnicy wprowadzają się w pewnego rodzaju trans.

Atrakcja jest aktualnie w remoncie i mile widziane jest wzięcie czegoś ze sobą idąc na górę lub w dół.
Nie wiedziałem o tym na dole – dopiero dowiedziałem się na górze i oczywiście wziąłem kilka rzeczy ze sobą podczas powrotu.

Little India

W Kuala Lumpur, jak i w całej Malezji jest bardzo duża mieszanka etniczna, znajdziemy tu:
– rdzennych Malajów (54%),
– Chińczyków (25%),
– Hindusów (8%)
oraz parę innych grup etnicznych, czyli pozostałość europejską z czasów kolonialnych.

Dzięki temu można spotkać tematyczne dzielnice. Jedną z nich jest Little India, w której znajdziemy dużą ilość hinduskich świątyń,
bazarki tematyczne i różne ozdoby.

Transport publiczny

Po mieście się nie chodzi – w 40 stopniach jest dość ciężko. Wszędzie wiszą reklamy ubera, który jest bardzo tani.
Najtaniej przejechaliśmy za 3 MYR to jest 2,7 PLN 😀 Dostępny jest też darmowy autobus, który dość często kursuje.

Petronas Tower

Z daleka wyglądają niewinnie, z bliska robią mega wrażenie. Pod budynkami znajduje się park, gdzie można sobie usiąść i odpocząć.
Oba budynki mają 452 metry, łącznik z tarasem widokowym, na który można wjechać znajduje się w połowie wysokości (170 metrów), czyli mniej więcej wysokość Pałacu Kultury bez iglicy.

Ciekawostki o wieżach:

  • Petronas Towers były najwyższymi budynkami świata od roku 1998 do 2004
  • Połączone są przejściem z tarasem widokowym o długości 58 m na poziomie 41. i 42. piętra.
  • Wieże zbudowano na miejscu dawnego hipodromu.
  • Każda wieża była budowana przez inną firmę, jedna przez Hazama Corporations, a druga przez Samsung Constructions
  • Architektura wież nawiązuje do sztuki islamskiej, co wiąże się z tym, że głównym wyznaniem w Malezji jest islam.

Chiński Nowy Rok

Zawsze chciałem być w Azji podczas celebracji Chińskiego Nowego Roku.
Wyobrażałem sobie to trochę inaczej – tutaj wygląda to na pewno inaczej niż w samych Chinach.

Podczas naszego pobytu miał miejsce koniec roku Koguta, początek roku Psa – można powiedzieć, że przez cały pobyt, bo oni nie świętują tak jak my jedną noc, tylko celebracja trwa przez kilkanaście dni. Liczyłem na fajerwerki w nocy przejścia na nowy rok, tak jak to u nas jest robione.
Naszykowany czekałem o północy na tarasie przy basenie – zdjęcia byłyby super, bo widoczność dopisywała.
Niestety wybuchły może 3 petardy z tyłu budynku i to byłoby tyle…

Następnego dnia dopytywałem lokalsów, jak to jest z tym świętowaniem i okazało się, że w Chinach jest hucznie i z dużo większa pompą,
więc jest powód żeby wrócić do Chin! W Malezji głównie było widać ozdoby noworoczne. Udało nam się trafić na uliczną celebrację z tańcem smoka.
Polega to na tym, że ludzie przebrani za smoka chodzili po ulicy i wchodzili do lokalu, gdzie rytualnie tańczyli. Taniec ma przynieść szczęście itp. właścicielowi sklepu.

Galerie handlowe

Oczywiście ozdób noworocznych nie mogło zabraknąć w galeriach. Zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Dekoracji było bardzo dużo, ale zrobione wszystko ze smakiem. Widzieliśmy taniec smoka przed samą galerią pod Petronas Towers oraz w środku tej galerii.
Sam taniec odbywa się na palach wysokich mniej więcej na 4m. Zazwyczaj dwa smoki, w środku każdego smoka znajdują się dwie osoby, które muszą być zsynchronizowane i wykonywać wszystkie akrobacje i przeskoki razem.
Jedna osoba w sumie nic nie widzi, więc polega tylko na tej drugiej osobie. 😀

Galerie same w sobie są bardzo duże, zazwyczaj 6 pięter z rozłożystością piętra porównywalną z Arkadią. Sklepy zarówno europejskie, jak i amerykańskie. Można spotkać wiele „drogich” marek, których w Polsce próżno szukać oraz te tańsze typu Zara itp.


Ceny w sklepach są porównywalne do naszych cen, więc nie ma co liczyć na jakieś większe zakupy. Jedynie dostępność jest dużo większa, bo takich galerii jest kilkanaście w centrum. Bardzo często porobione są klimatyzowane korytarze nad ulicą z jednej galerii do drugiej.

China Town

W samym China Town znajduje się królestwo podróbek wszelkiej maści. Ceny niższe niż były w Chinach – aż głupio się targować.
Podróbka torebki LongChamp przy pierwszej cenie 45zł, gdzie w Chinach płaciłem za taką 60 zł po ostrych negocjacjach.

No ale jak to tak kupić bez targowania?

Więc mówię, że mogę dać 15 zł i to moja ostatnia cena 😀
Chińczyk – oburzenie – zaczął krzyczeć na mnie, czyli standard.
Po chwili on proponuje 35 zł – myślę sobie, że byłem w stanie dać te 45 zł więc mówię, że za 50 zł wezmę dwie.
Finalnie zgodził się na 55 zł za dwie.

Podejmowałem też próbę negocjacji głośnika JBL, bo wyglądał jak oryginał i Chińczyk upierał się, że to oryginał – sprawdziłem w necie wygląd serio 1:1 dźwięk i nawet nazwa bluetooth urządzenia była jak w oryginale, niestety chciał za niego koło 250 zł – w sklepie ponad 1000 zł, ale nie chciałem ryzykować – mogło być coś nie tak z tym głośnikiem.

Największy park ptaków latających swobodnie?

Przeczytałem o nim w Google Trips, wyglądał zachęcająco.
W rzeczywistości według mnie super, duża różnorodność ptaków, które chodzą sobie wolno, jedynie niektóre są zamknięte w klatkach.
Dużo rodzajów papug, znalazły się kury i kogut – Żaneta pierwszy raz w życiu widziała koguta 😀
Oczywiście było bardzo gorąco, mimo jeszcze wczesnej godziny 😉



3 dni w Malezji minęły

Po 3 dniach w Kuala Lumpur udaliśmy się na lotnisko. Następny przystanek Phuket – o tym przeczytacie w kolejnym wpisie 🙂
Aby nie przegapić kolejnych wpisów zapisz się już teraz na newsletter – formularz dostępny w stopce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *