Norwegia w jeden dzień

31 km spacer

Moim ulubionym typem zwiedzania są tak zwane jednodniówki.

Bywałem już na takich wypadach w Kopenhadze, Londynie, Berlinie, czeskiej Pradze oraz w kilku innych miastach.
Od dawna myślałem o Norwegii, ale nie mogłem się zebrać – w końcu postanowiłem zrobić sobie prezent
na imieniny i zarezerwowałem bilety do „Oslo”.

Nie sprawdziłem na mapie przed zarezerwowaniem w jakiej odległości od Oslo znajduje się lotnisko,
zrobiłem to dopiero następnego dnia po zakupie biletów.
Jak się okazało lotnisko Oslo Torp znajduje się w miejscowości Sandefjord ok. 120km od Oslo,
a bilety na pociąg kosztują około 300 zł w obydwie strony…

Wylądowałem i co dalej?

Na miejscu byłem o godzinie 21:00, więc było jeszcze w miarę jasno.
Oczywiście wstępne założenia były takie, że śpię na lotnisku do godziny 06:00, a następnie wyruszam zwiedzać.
Jakie było moje rozczarowanie, jak okazało się, że lotnisko jest czynne do godziny 01:00.
Stwierdziłem, że nie zasnę przez ten czas, więc wyruszę od razu na spacer z geocachingiem w tle.

Powszechny brak pobocza

Z takim zjawiskiem nie spotykam się po raz pierwszy.
Widziałem to już w wielu miejscach na świecie, jednak w Norwegii brak pobocza jest bardzo dokuczliwy,
a o chodniku można tylko pomarzyć.

Nauczony doświadczeniem miałem ze sobą czołówkę, którą założyłem na tył głowy,
tak aby nadjeżdżające z tylu pojazdy widziały mnie z pewnej, bezpiecznej odległości.
Dla własnego bezpieczeństwa poruszałem się pod prąd. W momencie, gdy zbliżał się jakiś samochód
schodziłem z jezdni na bok.

Przyszedł czas na pierwszy przystanek – klasyczna czerwona stodoła,
piękny klon ze złotymi liśćmi oraz okazały księżyc.

 

ILCE-6000 f/5 30sec ISO-250 34mm

ILCE-6000 f/5 30sec ISO-250 34mm

Zaraz obok tej pięknej stodoły była stacja kolejowa.

ILCE-6000 f/5 1/6sec ISO-6400 33mm
ILCE-6000 f/5 1/6sec ISO-6400 33mm

 

Po drodze mijałem pojedyncze domy, w których mimo już późnej pory wciąż świeciło się światło,
jednak nikogo w środku nie było.

Zauważyłem, że Norwegowie uwielbiają oświetlać pomieszczenia.
Niekiedy może powodować to ciarki na całym ciele i dostarczyć nam dreszczyk emocji w momencie,
gdy przechodzi się obok stodoły, a tu nagle zapala się światło.

ILCE-6000 f/3.5 1/5sec ISO-6400 16mm

ILCE-6000 f/3.5 1/5sec ISO-6400 16mm

Droga przez las

Od razu po wejściu do lasu wyleciał wprost na mnie kruk. Był on wielkości orła.
Włosy na głowie stanęły mi dęba – czułem jak mi czapka się unosi 😀

Na początek mojego spaceru wybrałem ten las, ponieważ stwierdziłem, że szkoda byłoby iść
przez miasteczka, skoro jest ciemno. Jako, że w lesie miałem do zebrania kilkanaście keszy
koło bazy militarnej, nie było powodu do nudy.

Geocaching, a co to takiego?

Od ponad 5 lat bawię się w geocaching. Jest to gra terenowa, w której szuka się skrzynek za pomocą urządzenia GPS.
Tak to wygląda w dużym telegraficznym skrócie. W przyszłości zrobię na ten temat obszerniejszy wpis.

Światła w oknach

Jest godzina 02:00 w nocy, a w większości domów wciąż są zapalone światła i włączone telewizory.
Nie mam pojęcia o co chodzi, ale może czują się w ten sposób bezpieczniej?

Zmęczenie nastało

Koło godziny 03:30 dopadł mnie mały kryzys spowodowany zmęczeniem. Było zimno. Telefon pokazywał temperaturę około 2 stopni.
Zmierzałem w stronę większego miasteczka, gdzie znajdowała się stacja Shell. Planowałem ogrzać się w środku.
Oczywiście nie pomyślałem, że o tej porze stacja może mieć otwarte tylko „okienko do płacenia”.

Na moje szczęście, tak nie było. Wszedłem na stację i zamówiłem gorącą herbatę.
Herbata była dość tania. Kosztowała 12 zł, w porównaniu do 0,5l Coca-Coli, która kosztowała 25 zł.
Na stacji odpoczywałem do godziny 08:00. Wypiłem 3 herbaty, zjadłem ciastko i wyruszyłem dalej.

Wschód słońca

Planowałem wejść na jakieś wzniesienie, żeby mieć ładny widok na wschód słońca, jednak niestety na wzniesieniu były drzewa.

Wkomponowane skały w przyczółek wiaduktu – w jaki sposób oni to zrobili?

Piękna złota jesień.

Łoś? Renifer?

Chodząc po lesie widziałem „bobki”, ale zdecydowanie większe od tych, które można spotkać w polskim lesie.
W pewnym momencie napotkałem taką tabliczkę:

Google Translate podpowiada, że elg to jest łoś. A już miałem nadzieję, że wędrowałem szlakiem renifera :D.

Po śladach kopyt i wielkości „bobków” stwierdzam, że musi to być duże zwierze.
Niestety, albo stety nie udało mi się go spotkać.

Śniadanie

Kochana Żona wyposażyła mnie w kanapki, czekoladę i paluszki, żebym nie był głodny.
Dobrze, że miałem ze sobą prowiant, ponieważ po drodze była tylko stacja. Nie było żadnych sklepików.

Jako ciekawostkę wspomnę tylko, że w Norwegii i tak wszystkie sklepy są nieczynne w niedzielę.
Znalazłem idealne miejsce na śniadanie w środku lasu – przyprowadził mnie tu Geocaching 🙂

Atak na szczyt

Można to tak nazwać, jeden z największych szczytów w okolicy wg. Garmina 130m n.p.m 😀
Na samej górze skała. Fragmenty tych skał można w Polsce spotkać, jako głazy narzutowe przyniesione przez lodowiec.

Wszędzie czerwone norweskie domki

Przepięknie to wygląda.
Jestem ciekaw, czy mają nakazane w ten sposób malować te domy, czy im się to po prostu podoba.

Nawet „domki” na śmietniki są czerwone.

Ludzie na szlaku?

Podczas całego spaceru jedyni ludzie, jakich spotkałem jechali na nartorolkach, ewentualnie na elektrycznych rowerach.

Pogoda

Miałam dużo szczęścia, jeżeli chodzi o pogodę.
Chciałem zobaczyć piękną złotą jesień w Norwegii i zobaczyłem!
Świeciło piękne słońce. Był nawet taki moment, że mogłem zdjąć kurtkę i podróżować w samej bluzie.
Około godziny 14:00 przyszedł czas na odpoczynek. Znalazłem pomost, słońce grzało,
więc położyłem się i korzystałem z ciszy i spokoju.

Po zejściu trzeba wejść

Niestety nie wziąłem pod uwagę, że jak zejdę z góry to będę musiał ponownie na nią wejść.
Nachylenie miejscami sięgało około 13%,
więc po 20 km marszu miałem jeszcze do zaliczenia ładną wspinaczkę.

Powrót na lotnisko

Ostatnie 5km było dość ciężkie. Brak chodnika i pobocza na drodze w kierunku lotniska dawał się we znaki.
Wszystko wynagradzał mi piękny krajobraz łąk, który wyglądał niczym tapety Windows XP.

Podsumowanie

Norwegia zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Ludzie, których spotkałem na swojej drodze byli bardzo uprzejmi i uśmiechnięci.

Widoki są niesamowite – teraz trzeba się wybrać na Fjordy do północnej Norwegii.

2 komentarze to “Norwegia w jeden dzień

  • My mieszkamy w Larvik- niedaleko Sandefjord i tez zajmuje sie razem z dziecmi Geocachingiem, ale ja musze wyprawy dostosowywac do wytzrymalosci dzieci.
    Zabawne bylo przeczytac o Twojej nocnej wyprawie. 😀 Pozdrawiam, Ewa

    • Michał Wolski
      3 miesiące ago

      Dziękuje za miły komentarz.
      Sam mam dziecko od 11 miesięcy i moje życie Geocachingowe wywróciło się o 180 stopni stąd pomysł na takie wyprawy 🙂 Do Norwegii zamierzam jeszcze wrócić, bo jest to przepiękny kraj.
      Pozdrawiam,
      Michał 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *